Podniosły myszy lament.
“Już koniec naszych psot.
Czas pisać nam testament.
Zagościł w domu kot.”
Niemało było krzyku,
lecz minął pierwszy szok.
Na myszy-przewodniku
skupiły wszystkie wzrok.
Ta rzekła ze spokojem:
“Odrzućcie lęki precz.
Ja kota się nie boję,
bo wiem, jak ma się rzecz.
Dzisiejszy kot domowy
ma w puszkach jadła w bród
i żmudne nocne łowy
zbyteczny dlań to trud.
Kot chrapie na kanapie,
wracajcie więc do sera,
a jeśli kot mysz złapie,
to tę … od komputera.