Inspektor żuczek mocno się głowi.
Siedzi strapiony na krzewie.
Właśnie zginęły skrzypce świerszczowi.
Gdzie się podziały, nikt nie wie.
Świerszcz załamany skrył się w łopuchach.
Łez wylał pewnie już słoik.
Na próżno żuczek węszy i niucha.
Śledztwo jak stało, tak stoi.
Żadnej teorii, żadnej poszlaki.
Milczą biedronki, motyle.
Nabrały wody w usta pędraki.
Sprawca nieznany i tyle.
Wreszcie przerwały ciszę korniki:
”Orzekły zgodnie owady,
że ogród dość ma smętnej muzyki
i ckliwej, mdłej serenady.
Schowano skrzypce gdzieś w kreciej norze.
Dwa mamy wkrótce wesela
i z tej okazji zagra być może
rockowa kapela trzmiela.”